Rozdział 6: Początek



MAX

Spojrzeliśmy na siebie, a później na napis. Już powoli zanikał. Usiadłem, zastanawiając, co jest grane? Sam popatrzyła na mnie chwile,a potem powiedziała:
- Wiesz... ja muszę lecieć. To... do zobaczenia. - zdążyłem jeszcze ją złapać, zanim wyszła z pokoju.
- Sam... Poczekaj. Ja... Nie wiem co jest grane i... proszę... zostań. - powiedziałem.
Puściłem ją, a ona o dziwo została. Spojrzałem na nią. Cały czas patrzyła na mnie przenikliwym wzrokiem. Jak gdyby mnie przeszukiwała.
- Dobrze. Zostanę. Ale mam jeden warunek. Musisz mi wszystko wyjaśnić.- odparła, a ja się uśmiechnąłem. Przynajmniej została.
- Dobrze. Może usiądź.- powiedziałem, a ona usiadła naprzeciwko mnie. A już myślałem, że nie będę musiał jej patrzeć w oczy. A może to i lepiej. Przecież ostatnio widziała, że kłamałem na temat wypadku babci.
- To tak. - zacząłem - Gdy wczoraj wróciłem do domu przygotowywałem kolacje dla mnie i... - tu się zawahałem -  i mojej dziewczyny. Gdy już wszystko uszykowałem, usłyszałem dziwny dźwięk dochodzący z mojego pokoju. Poszedłem tam i... - podszedłem do tego miejsca, w którym znalazłem lustro - w suficie o właśnie tutaj - pokazałem to miejsce - znalazłem to... lustro. Gdy tego dotknąłem ucichło i pojawił się napis.
- Ten sam co dzisiaj? - zapytała
- Nie. Było tam napisane: "Powiedz jej prawdę. Zawsze ją pozna."
- Dlaczego pomyślałeś o mnie? - zapytała- Przecież mnie nie znasz.
- Ale tylko ciebie wczoraj... no wiesz... okłamałem.
- Aha , czyli się przyznajesz ? - zapytała
- I tak już wszystko wiesz. Mogę się założyć, że Ali powiedziała ci o Megan.
- Tak. Powiedziała.
- No właśnie. Więc.. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?- zapytałem
- Tak. Chcę ci zadać wiele pytań, ale i tak pewnie nie znasz na nie odpowiedzi. Choćby, co oznacza ten napis, który ukazał się na lustrze, gdy go dotknęłam? Albo jak wyciągnąłeś takie wielki lustr - popatrzyła na sufit - przez tak mały otwór?
- Na to drugie pytanie mogę ci odpowiedzieć. Najpierw lustro było małe, ale gdy je wyciągnąłem powiększyło się do tego rozmiaru. Ale co do napisu... no nie jestem pewien.
- Ale masz jakieś sugestie? Prawda?
- No tak. - odpowiedziałem - A dokładniej dwie.
- A może się nimi podzielisz? - powiedziała z irytacją Sam.
- No wiec... pierwsza jest taka, że... No lustro po prosu chce nam powiedzieć, jak się tańczy. - zaśmiałem się , ale Sam nie rozbawił ten żart. - No dobra. Więc mam tylko jedną sugestię, a brzmi ona tak. Lustro chce, żebyśmy coś zrobili razem, bo jedno sobie nie da rady.
- No dobra. Ale dlaczego ty i ja? Nagle się tu pojawiam i już jakieś kłopoty. Dlaczego zawsze się tak dzieje?- zapytała chyba sama siebie. Wolałem się nie odzywać. Gdy nagle wpadłem na pomysł.
- Ej. Sam, a może mamy dotknąć razem tego lustra? Może o to chodziło. - spojrzała na mnie ze smutkiem w oczach.
- Ach. Wszystko mi jedno. Możemy spróbować.
Podeszliśmy do lustra i "na trzy" dotknęliśmy lustra. Ale nic się nie stało. Usiedliśmy załamani, nie wiedząc, o co chodzi. Sam postanowiła, że ma tego dosyć i już miała wychodzić, gdy lustro zaczęło falować. I to nie tak łagodnie, tylko jak morze podczas sztormu. Gwałtownie i z ogromna siłą. Spojrzeliśmy na siebie, nie wiedząc, co robić. Nagle Sam pobiegła do lustra i weszła w nie. Nie mogłem uwierzyć. Lustro powoli przestało falować. Nie wiedziałem, co mam począć. Nie mogłem jej zostawić samej. Ale z drugiej strony, skąd mam wiedzieć, że nie oszalała. Ale jednak lustro mówiło, że potrzebuje nas dwojga. Już się nie wahałem. Wszedłem do lustra. Zalała mnie zimna ciecz, ale ubrania miałem suche. Nie wiedziałem, jak to się stało. Gdy przeszedłem na drugą stronę, przynajmniej tak mi się wydaje, że to była druga strona, nigdzie nie mogłem znaleźć Sam. Zacząłem szukać, gdy nagle zorientowałem się, gdzie jestem. Byłem w swoim starym mieszkaniu. Nagle zauważyłem moja mamę. Chciałem się z nią przywitać, ale przeszła obok mnie obojętnie. Poszedłem za nią. W pokoju do którego weszła, zauważyłem tatę i jakieś dziecko. Małe dziecko. Młodsze nawet od Lizy. Miało może półtora roku. Gdy uważnie przyjrzałem się  moim rodzicom, zauważyłem, że wyglądają na bardzo młodych. Chciałem zapytać, co się stało, ale nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Ale słyszałem doskonale. To co powiedziała mama zaszokowało mnie, że prawie upadłem. Do dziecka uśmiechającego się od uch do ucha powiedziała Max. Nie mogło to być możliwe. Przecież ja stałem tutaj. Nie mogłem być tam. Nagle poczułem zimno. Obejrzałem się. W moim kierunku zmierzało lustro i to w zaskakującym tempie. Gdy znów przechodziłem na druga stronę czułem jeszcze większe zimno, niż wcześniej. Gdy już byłem w swoim pokoju, a tak przynajmniej zakładałem, zobaczyłem przed sobą twarz taty, a obok mamy. Podniosłem się gwałtownie. Sam stała za moimi rodzicami z zatroskana miną. Rozejrzałem się po pokoju. Wszystko było na swoim miejscu, ale czegoś brakowało. Lustra! Spojrzałem na Sam, a ona pokręciła głową. Co chciała mi przekazać? Już chciałem zapytać, gdzie jest lustro, ale Sam znowu pokręciła głową. Zrozumiałem, że mam o nic nie pytać w obecności rodziców. Więc zadałem inne pytanie, którego się pewnie spodziewali:
- Co się stało?
- Nagle zbladłeś i zemdlałeś. Dobrze, że była z tobą Sam. Inaczej leżał byś tu, a my o niczym byśmy nie wiedzieli, aż do wieczora. - powiedziała mama.
- To ja może już pójdę. Widzę, że Max jest w dobrych rękach. - powiedziała Sam, ale ja chciałem zadać jej jeszcze ważne pytanie. Ale ona znowu pokręciła głową i poklepała swoją przednią kieszeń spodni. To tam musiała mieć lusterko. - To do zobaczenia Max. Do widzenia państwu.- powiedziała i wyszła. Rodzice i ja życzyliśmy jej dobrej reszty dnia.
Moi rodzice w końcu się uspokoili. Zostawili mnie samego. A ja od razu chciałem zadzwonić do Sam. Szkoda, że nie mam jej numeru. Ale mogę ja zaleźć na Facebook'u. Szybko wszedłem na stronę internetową i wyszukałem Sam. Najpierw ją zaprosiłem do znajomych, a później napisałem do niej wiadomość. "Spotkajmy się jutro rano, około 6:00 w parku. I zachowaj wszystko w tajemnicy. Do zobaczenia."
Nagle zrobiłem się strasznie głodny, więc poszedłem do kuchni coś zjeść, a w głowie wciąż miałem obrazy z drugiej strony lustra. Wiedziałem, że to dopiero początek.


******************************


Mam nadzieję, że jak na razie się wam podoba. Piszcie w komentarzach swoje opinie. Jeśli macie jakieś uwagi, nie krępujcie się. Przyjmę wszystko z godnością. Ach i przepraszam, że ten rozdział taki krótki. Nie miałam za dużo czasu na napisanie go, gdyż miałam dużo sprawdzianów w szkole. Życzcie mi powodzenia w "skrobaniu" kolejnych rozdziałów. Pozdrawiam was serdecznie. ;) :) :D

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy