MAX
Nagle zadzwonił budzik, gdy w moim śnie
zaczęło robić się ciekawie. Ja to mam szczęście. Zawsze coś ciekawego mnie
omija. Ostatnio była impreza u Alison, a ja oczywiście musiałem zostać w domu i
opiekować się rodzeństwem. Moi rodzice w tym czasie poszli do kina na film
bardzo przez nich oczekiwany. W następnych dniach film także puszczali w
kinach, ale moi rodzice bardzo chcą uprzykrzyć mi życie. Bo co innego zrobić, można pójść do kina, a w tym samym czasie synowi, który miał iść na imprezę, kazać
opiekować się dziećmi. Mój brat i moja siostra nie rozrabiają może tak jak
robiłem to ja, ale i tak trzeba z nimi zostać. W końcu Lizy ma tylko 3 latka, a
Peter 8 lat. Z takimi dziećmi trzeba zostać w domu. Ale dzisiaj przynajmniej
rodzice nigdzie razem nie wyjdą, ponieważ tata idzie do pracy. A to
oznacza, że moja mama zostanie w domu z dziećmi, a ja będę mógł iść na imprezę
do Cartera. Tylko najpierw muszę im powiedzieć. Pewnie tata przyjdzie za parę godzin, więc najpierw pójdę z tym do mamy. Ona
jest bardziej wyrozumiała. Ok. Do dzieła. Zszedłem na dół i zobaczyłem mamę w
kuchni, jak coś robiła.
- Hej mamo. Co robisz? – zapytałem
- Och. Cześć synku. Właśnie próbuję
zrobić jakieś ciasto, bo mamy nowych sąsiadów i chciałam ich godnie przywitać,
ale nie mogę sobie dać rady.
- Nowych sąsiadów? – zapytałem znowu –
Nie widziałem, żeby ktoś się wprowadzał.
- No, bo jeszcze się nie wprowadził, ale
pan Henry zadzwonił, że będziemy jutro mieli nowych sąsiadów, więc zaczęłam coś
robić, ale …
- Mamo. Trzeba było mnie zawołać.
Przecież wiesz, że potrafię lepiej gotować i piec niż ty. Przecież chodzę na
gastronomię. Daj to. – podszedłem do niej i zacząłem zagniatać ciasto. W
międzyczasie zapytałem mamę – Jakie to miało być ciasto?
- To z owocami i galaretką. Może ci
pomogę? – zapytała
- Możesz pokroić owoce lub zrobić
galaretkę. – opowiedziałem – Mamo? A mógłbym dziś iść do Cartera na imprezę?
- Mi to nie przeszkadza, ale taty zdania
nie znam.
- A mogłabyś go przekonać?- zapytałem
- Postaram się, ale nie obiecuję.
- Kocham cię mamo.
- Ja ciebie też synku. – powiedziała i
uśmiechnęła się.
Późniejsza rozmowa minęła nam na opowiadaniach,
jakim to ja byłem kucharzem, jak byłem mały. Gdy przyszedł tata była godzina 7
piątkowego wieczoru, a nasze ciasto już prawie było gotowe. Wystarczyło zrobić
napis „Witamy nowych sąsiadów!” z lukru
i gotowe. Tata od razu zapytał:
- Co to za zapachy?
- Twoje ulubione ciasto, kochanie. A jak
było w pracy?
- Dobrze. A z jakiej to okazji? Może
spróbuję czy dobre? Hem? – już zaczął podchodzić do ciasta, ale zagrodziłem mu
drogę, ponieważ wiedziałem, że na jednym kawałku by się nie skończyło, a i tak
miało być to ciasto dla nowych sąsiadów.
- Joseph, to ciasto dla naszych nowych
sąsiadów. Dzwonił dziś do mnie Henry. Powiedział, że jutro z rana przyjadą nowi
sąsiedzi. Postanowiłam, że upiekę ciasto, ale mi nie wychodziło, więc…
poprosiłam Maxa żeby mi pomógł.- powiedziała mama.
- I właśnie skończyliśmy. Znaczy…
prawnie skończyliśmy. Został nam napis z powitaniami. – dokończyłem.
- Nie martw się kochanie. Jutro upieczemy
nowe. Specjalnie dla ciebie. – powiedziała mama.
Tata uśmiechnął się promiennie i
odpowiedział:
- Ale ma być lepsze od tego. Dobrze?
Tata spojrzał się na mnie, a ja
odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy, bo do głowy wpadł mi jeden pomysł:
- Spoko tato, ale mam do ciebie jedną
prośbę … yyy… –zająknąłem się - Czy mógłbym pójść dzisiaj na imprezę do Cartera?
– zapytałem
- Nie jestem pewny czy powinieneś, ale…
- zamyślił się – Jeżeli to ciasto naprawdę ma być pyszne to idź.
- Dziękuję. I to ciasto naprawdę będzie pyszne.
Obiecuję. – puściłem do mamy oczko i pobiegłem na górę, zauważając kątem oka,
jak mama się uśmiecha.
„O której miała być ta impreza?” –
zastanawiałem się- „Pewnie coś około godziny 8 wieczorem, ale nie jestem pewny.
Może zadzwonię do Cartera?”
I tak zrobiłem. Wybrałem jego numer i
dzwonię. Po paru sygnałach odebrał. Na szczęście nie słyszałem żadnych hałasów,
więc miałem pewność, że impreza się jeszcze nie zaczęła.
- Cześć stary. To jak przychodzisz
dzisiaj, czy nie? – zapytał na wstępie Carter.
- Cześć. Przychodzę, tylko nie pamiętam
na którą. Mógłbyś mi przypomnieć? – zapytałem.
- Spoko. Poczekaj, niech się zastanowię.
To miało być na 8 wieczorem, albo 7: 30 wieczorem.
- To co w końcu? 8 czy 7: 30 wieczorem?
- Poczekaj. To trudne. Imprezę przecież
zapowiadałem 2 tygodnie temu. To była… 8, tak na pewno 8 wieczorem. A jak nie
to ci napisze SMS-a.
- Spoko, ale nie wiem, czy będziesz miał
czas. W końcu tyle dziewczyn przyjdzie, że nie będziesz się mógł opędzić. –
zaśmiałem się cicho.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Muszę
kończyć. Na razie.
- Na razie. – odpowiedziałem.
***
Po imprezie byłem strasznie wykończony,
ale doszedłem jakoś do domu. Po drodze widziałem sporo ludzi, co było zadziwiające,
ponieważ nigdy w nocy nie wiedziałem tylu ludzi. A może dlatego, że mało chodziłem
w nocy po mieście. Gdy doszedłem do domu, zauważyłem jakąś dziewczynę stojącą
przy sąsiednich drzwiach. Była ubrana w jasne jeansy i białą bluzkę z długim
rękawem. Jej rozpuszczone blond włosy sięgały aż do pasa. „Fajna”- pomyślałem.
I wtedy uświadomiłem sobie, że to pewnie nasza nowa sąsiadka. Postanowiłem, że
jej pomogę.
- Przepraszam. – zagadnąłem – Mieszkam obok
i tak się zastanawiam, czy by może nie pomóc przy wnoszeniu ciężkich pudeł?
Dziewczyna się odwróciła. Z przodu była
jeszcze piękniejsza. „Max ogarnij się. Przecież to twoja nowa sąsiadka.”
- Dobry wieczór. No może mógłbyś, ale
nie wiem czy mama się zgodzi. Wiesz ona nie lubi wykorzystywać obcych. –
zrobiła przepraszającą minę.
- Ale ja nie jestem obcy. Przecież
jestem waszym sąsiadem. – uśmiechnąłem się. – A tak właściwie to jestem Max. –
wyciągnąłem do niej rękę.
- Sam. – odwzajemniła uścisk.
- To co, za które pudła mam się brać? -
zapytałem
- Może poczekaj, aż przyjdzie mama i
wtedy się zapytam, albo pójdę się jej zapytać, bo pewnie ogląda cały dom,
wliczając w to każdy kąt. Poczekasz? – zapytała
- No pewnie. – odpowiedziałem.
Po paru minutach wyczerpującego czekania
przyszła Sam i powiedziała, że mogę nosić pudła, ale tylko, jeśli będę szedł cały
czas za nią. Zgodziłem się i wnosiliśmy pudła mile przy tym rozmawiając. Gdy
skończyliśmy pożegnałem się i poszedłem do domu. Od razu przebrałem się w piżamy i poszedłem spać. Zasnąłem natychmiast, a śniłem o mojej nowej sąsiadce Sam.


Wreszcie! :)) Nie mogę się już doczekać rozwinięcia i ciekawa jestem, co z tego wyniknie :D
OdpowiedzUsuńNie mogę obiecać, ale postaram się żeby następny rozdział był za tydzień.
Usuń