Rozdział 2: Spotkanie


MAX



Nagle zadzwonił budzik, gdy w moim śnie zaczęło robić się ciekawie. Ja to mam szczęście. Zawsze coś ciekawego mnie omija. Ostatnio była impreza u Alison, a ja oczywiście musiałem zostać w domu i opiekować się rodzeństwem. Moi rodzice w tym czasie poszli do kina na film bardzo przez nich oczekiwany. W następnych dniach film także puszczali w kinach, ale moi rodzice bardzo chcą uprzykrzyć mi życie. Bo co innego zrobić, można pójść do kina, a w tym samym czasie synowi, który miał iść na imprezę, kazać opiekować się dziećmi. Mój brat i moja siostra nie rozrabiają może tak jak robiłem to ja, ale i tak trzeba z nimi zostać. W końcu Lizy ma tylko 3 latka, a Peter 8 lat. Z takimi dziećmi trzeba zostać w domu. Ale dzisiaj przynajmniej rodzice nigdzie razem nie wyjdą, ponieważ tata idzie do pracy. A to oznacza, że moja mama zostanie w domu z dziećmi, a ja będę mógł iść na imprezę do Cartera. Tylko najpierw muszę im powiedzieć. Pewnie tata przyjdzie za parę godzin, więc najpierw pójdę z tym do mamy. Ona jest bardziej wyrozumiała. Ok. Do dzieła. Zszedłem na dół i zobaczyłem mamę w kuchni, jak coś robiła.
- Hej mamo. Co robisz? – zapytałem
- Och. Cześć synku. Właśnie próbuję zrobić jakieś ciasto, bo mamy nowych sąsiadów i chciałam ich godnie przywitać, ale nie mogę sobie dać rady.
- Nowych sąsiadów? – zapytałem znowu – Nie widziałem, żeby ktoś się wprowadzał.
- No, bo jeszcze się nie wprowadził, ale pan Henry zadzwonił, że będziemy jutro mieli nowych sąsiadów, więc zaczęłam coś robić, ale …
- Mamo. Trzeba było mnie zawołać. Przecież wiesz, że potrafię lepiej gotować i piec niż ty. Przecież chodzę na gastronomię. Daj to. – podszedłem do niej i zacząłem zagniatać ciasto. W międzyczasie zapytałem mamę – Jakie to miało być ciasto?
- To z owocami i galaretką. Może ci pomogę? – zapytała
- Możesz pokroić owoce lub zrobić galaretkę. – opowiedziałem – Mamo? A mógłbym dziś iść do Cartera na imprezę?
- Mi to nie przeszkadza, ale taty zdania nie znam.
- A mogłabyś go przekonać?- zapytałem
- Postaram się, ale nie obiecuję.
- Kocham cię mamo.
- Ja ciebie też synku. – powiedziała i uśmiechnęła się.
Późniejsza rozmowa minęła nam na opowiadaniach, jakim to ja byłem kucharzem, jak byłem mały. Gdy przyszedł tata była godzina 7 piątkowego wieczoru, a nasze ciasto już prawie było gotowe. Wystarczyło zrobić napis „Witamy nowych sąsiadów!”  z lukru i gotowe. Tata od razu zapytał:
- Co to za zapachy?
- Twoje ulubione ciasto, kochanie. A jak było w pracy?
- Dobrze. A z jakiej to okazji? Może spróbuję czy dobre? Hem? – już zaczął podchodzić do ciasta, ale zagrodziłem mu drogę, ponieważ wiedziałem, że na jednym kawałku by się nie skończyło, a i tak miało być to ciasto dla nowych sąsiadów.
- Joseph, to ciasto dla naszych nowych sąsiadów. Dzwonił dziś do mnie Henry. Powiedział, że jutro z rana przyjadą nowi sąsiedzi. Postanowiłam, że upiekę ciasto, ale mi nie wychodziło, więc… poprosiłam Maxa żeby mi pomógł.- powiedziała mama.
- I właśnie skończyliśmy. Znaczy… prawnie skończyliśmy. Został nam napis z powitaniami. – dokończyłem.
- Nie martw się kochanie. Jutro upieczemy nowe. Specjalnie dla ciebie. – powiedziała mama.
Tata uśmiechnął się promiennie i odpowiedział:
- Ale ma być lepsze od tego. Dobrze?
Tata spojrzał się na mnie, a ja odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy, bo do głowy wpadł mi jeden pomysł:
- Spoko tato, ale mam do ciebie jedną prośbę … yyy… –zająknąłem się - Czy mógłbym pójść dzisiaj na imprezę do Cartera? – zapytałem
- Nie jestem pewny czy powinieneś, ale… - zamyślił się – Jeżeli to ciasto naprawdę ma być pyszne to idź.
- Dziękuję. I to ciasto naprawdę będzie pyszne. Obiecuję. – puściłem do mamy oczko i pobiegłem na górę, zauważając kątem oka, jak mama się uśmiecha.
„O której miała być ta impreza?” – zastanawiałem się- „Pewnie coś około godziny 8 wieczorem, ale nie jestem pewny. Może zadzwonię do Cartera?”
I tak zrobiłem. Wybrałem jego numer i dzwonię. Po paru sygnałach odebrał. Na szczęście nie słyszałem żadnych hałasów, więc miałem pewność, że impreza się jeszcze nie zaczęła.
- Cześć stary. To jak przychodzisz dzisiaj, czy nie? – zapytał na wstępie Carter.
- Cześć. Przychodzę, tylko nie pamiętam na którą. Mógłbyś mi przypomnieć? – zapytałem.
- Spoko. Poczekaj, niech się zastanowię. To miało być na 8 wieczorem, albo 7: 30 wieczorem.
- To co w końcu? 8 czy 7: 30 wieczorem?
- Poczekaj. To trudne. Imprezę przecież zapowiadałem 2 tygodnie temu. To była… 8, tak na pewno 8 wieczorem. A jak nie to ci napisze SMS-a.
- Spoko, ale nie wiem, czy będziesz miał czas. W końcu tyle dziewczyn przyjdzie, że nie będziesz się mógł opędzić. – zaśmiałem się cicho.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Muszę kończyć. Na razie.
- Na razie. – odpowiedziałem.
***
Po imprezie byłem strasznie wykończony, ale doszedłem jakoś do domu. Po drodze widziałem sporo ludzi, co było zadziwiające, ponieważ nigdy w nocy nie wiedziałem tylu ludzi. A może dlatego, że mało chodziłem w nocy po mieście. Gdy doszedłem do domu, zauważyłem jakąś dziewczynę stojącą przy sąsiednich drzwiach. Była ubrana w jasne jeansy i białą bluzkę z długim rękawem. Jej rozpuszczone blond włosy sięgały aż do pasa. „Fajna”- pomyślałem. I wtedy uświadomiłem sobie, że to pewnie nasza nowa sąsiadka. Postanowiłem, że jej pomogę.
- Przepraszam. – zagadnąłem – Mieszkam obok i tak się zastanawiam, czy by może nie pomóc przy wnoszeniu ciężkich pudeł?
Dziewczyna się odwróciła. Z przodu była jeszcze piękniejsza. „Max ogarnij się. Przecież to twoja nowa sąsiadka.”
- Dobry wieczór. No może mógłbyś, ale nie wiem czy mama się zgodzi. Wiesz ona nie lubi wykorzystywać obcych. – zrobiła przepraszającą minę.
- Ale ja nie jestem obcy. Przecież jestem waszym sąsiadem. – uśmiechnąłem się. – A tak właściwie to jestem Max. – wyciągnąłem do niej rękę.
- Sam. – odwzajemniła uścisk.
- To co, za które pudła mam się brać? - zapytałem
- Może poczekaj, aż przyjdzie mama i wtedy się zapytam, albo pójdę się jej zapytać, bo pewnie ogląda cały dom, wliczając w to każdy kąt. Poczekasz? – zapytała
- No pewnie. – odpowiedziałem.

Po paru minutach wyczerpującego czekania przyszła Sam i powiedziała, że mogę nosić pudła, ale tylko, jeśli będę szedł cały czas za nią. Zgodziłem się i wnosiliśmy pudła mile przy tym rozmawiając. Gdy skończyliśmy pożegnałem się i poszedłem do domu. Od razu przebrałem się w piżamy i poszedłem spać. Zasnąłem natychmiast, a śniłem o mojej nowej sąsiadce Sam.

2 komentarze:

  1. Wreszcie! :)) Nie mogę się już doczekać rozwinięcia i ciekawa jestem, co z tego wyniknie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę obiecać, ale postaram się żeby następny rozdział był za tydzień.

      Usuń

 

Obserwatorzy